Wszystkie zdjęcia jak i teksty zamieszczone na blogu są mojego autorstwa i są moją własnością.
Jeśli jest inaczej jest to wyraźnie zaznaczone.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione.

środa, 26 lutego 2014

Wzięło babę, to teraz ma ...

Dziś będzie prawie nieszyciowo, bo nie chwaliłam się jeszcze wpisami do wędrujących albumów.
A że już dwa kolejne zrobiłam (wpisy ma sie rozumieć), to czas najwyższy pokazać ;)

Ale żeby nie było, że szycie poszło w odstawkę... wręcz przeciwnie. I z tym właśnie wiąże się tytuł posta... zaczynam żałować, że zabrałam się za to, za co się zabrałam.
Jeszcze nie napiszę o co chodzi, bo idzie mi jak krew z nosa...
Ale jak postanowiłam - kończę to co leży od dawna...

I żeby nie być gołosłowną, to taka mała zajawka... :)




Zanim skończę, to minie trochę czasu, więc nie wiem, kiedy pochwalę się efektem końcowym...

Jak na razie, jestem zadowolona :D

A teraz rzeczone wpisy :)

To wpis do albumu "W górach jest wszystko, co kocham"
Opisałam małą wioskę, w której mieszka moja Matka Chrzestna.
Uwielbiałam tam za dziecka jeździć, biegać po polach, lasach...
Ach, wspomnienia...






A tytuł albumu z tym wpisem, to "Babeczki"
Stwierdziłam, że nie będę pisać trzeciego, czy czwartego przepisy na babeczki... 
Dlatego wpis trochę inny :D





Cieszę się, że kołderka z Buzzem Astralem tak Wam się spodobała :)
Dziękuję więc za miłe słowa ;)
Staś też mega zadowolony - a to najlepsza pochwała :D

Pozdrawiam :]

piątek, 21 lutego 2014

Kończenie zaległości...

No właśnie... postanowiłam sobie, że w miarę możliwości będę kończyła zaczęte dawno, niektóre nawet bardzo dawno temu szyjątka :/ 

Na pierwszy ogień poszła kołderka dla Stasia. Pamiętacie jak kiedyś tam pisałam, że chciał kołderkę z Buzzem Astralem?? Nie??
Ja też nie pamiętałam, dopóki mojemu dziecku nie zaczęły wystawać nogi spod jego ukochanej kołderki :/

Zaczęłam przeszukiwać moje szmatki, w poszukiwaniu jakiejś inspiracji, a dziecko moje:
A ten Buzz Astral??
Ja: Jaki??
On: No ten taki, co kołderka miała być kiedyś...

No więc poszukiwania zostały zintensyfikowane i zguba się znalazła ;)

Dwa wieczory mamusia poświęciła, i dzieciątko szczęśliwe śpi pod nową kołderką :D
Twierdzi, że ciepła i że fajnie się śpi, więc innej pochwały mi już nie trzeba :)

Fajne było jego zachowanie, jak położył się na łóżko, wyciągnął nogi maksymalnie, przykrył głowę i woła:
Mamo, nogi mam pod kołderką! :)
Nie muszę ich zginać, teraz mnie już nie znajdziesz !

No więc, radość dziecka ogromna, a satysfakcja mamusi porównywalna :D

A oto i ona - nic specjalnego - jednak dla Stasia radość ogromna :D



I nie może zabraknąć nowego właściciela na zdjęciach :D
To zatytułowałam - "Mamo, ja też chcę trzymać..."


 Tu zadowolony przed spaniem :) - mój mały szczerbaty :D


A tu już śpiący... nie mogłam się powstrzymać :D



Do kompletu powstanie oczywiście poszewka na podusię, choć walka o tą starą, wytartą, powyciąganą trwa... :/ 

Pozdrawiam serdecznie :D


poniedziałek, 17 lutego 2014

I jeszcze dwie ;)

Jak w tytule ;)
Powstały kolejne dwie poszeweczki :D

Bez zbędnego rozpisywania się:







 
 
Pozdrawiam serdecznie :D


sobota, 15 lutego 2014

Kolejne poszewki

Dziś mnie naszło...
Wena łaziła za mną od rana ... 
Nie dawała mi spokoju... 

Szmatki darły się z szafki, maszyna kwiczała razem z nimi...

Cóż było robić??
Trzeba było coś uszyć :D

No i efektem współpracy weny i maszyny powstały dwie poszewki z dziewczynkami - 
zapomniałam o tych panelikach wciśniętych gdzieś z tyłu szafki za szmatkami...

Pikowanie skromne, bo mąż stwierdził, że nudne te zawijasy i że mam wymyślić coś innego :/ 
A że jakieś inne nie pasowały mi tych słodkich dziewczynek, to niebieską przepikowałam po szwach i kilka dodatkowych ramek... 




... a brązową tylko po szwach :)




Szmatki pocięte na kolejne dwie, więc jak czas (i dziecko) pozwoli, to może powstaną już w niedzielę ;)

Bardzo, bardzo dziękuję za wspaniałe pochwały pod postem z poszewką muzyczną :)
To chyba one przywołały wenę i chęć do szycia kolejnych rzeczy :D

Jeszcze małe wyjaśnienie. 
Od kilku tygodni mój blog (a z tego co czytałam, to też inne) jest zasypywany spamem :/
W ciągu tygodnia potrafię dostać nawet i ze sto takich komentarzy :/
Rekord padł 12 lutego - w ciągu jednego dnia dostałam aż 76 komentarzy - oczywiście spamu :/ 

W związku z tym zmuszona jestem wprowadzić weryfikację obrazkową po wpisaniu komentarza :/ 
Z góry przepraszam, bo sama ich nie lubię i wiem, że dużo osób też ich nie cierpi, ale nie nadążam kasować spamu.

Mam nadzieję, że nie zrazi Was to do pozostawiania śladu po sobie :D

Pozdrawiam serdecznie :)


wtorek, 28 stycznia 2014

Wreszcie szyciowo :)

W końcu udało mi się zasiąść do maszyny :D

Materiał na poszeweczkę był pocięty od trzech miesięcy chyba...

Nocami słyszałam jak kwiczy w szafce, pochlipuje żałośnie...

No więc w końcu się dziś zlitowałam i uszyłam poszeweczkę :)
Niby niewiele, ale szycie sprawiło mi OGROMNĄ przyjemność :> 

A że dzisiaj byłam na zakupach szmatkowych, to już niebawem powstaną następne ;)

Proszę bardzo - nutkowa - jeszcze ciepła od żarówki maszyny ;)

Jak widać na zdjęciach, nawet nie zdążyłam jej doczyścić z ocieplinowych niteczek, które pięknie się błyszczą... 

Przód


 I tył


Nawet nie wiedziałam, że tak stęskniłam się za szyciem czegoś konkretnego, a nie tylko cerowanie, skracanie i takie tam...
Idę spać w świetnym humorze i z pozytywnym nastawieniem :D


czwartek, 23 stycznia 2014

Pudełka, pudełeczka

No cóż, dziś będzie wysyp pudełek, tzw. exploding box'ów :D

Powstały aż cztery, w tym dwa prawie takie same :)

Akurat te nie są dla bliźniaków, a dla dwóch różnych, nieznających się chłopców urodzonych w odstępie ledwie kilku dni :)





Następne - również z bucikami, jest na chrzciny. 
Jak można się zorientować po kolorze bucików - dla dziewczynki tym razem :)




A ostatnie, to pudełeczko, które chyba ze dwa miesiące czekało, aż podoklejam mu kwiatki :/
Wczoraj w końcu się zlitowałam i dokleiłam :)

Jest trochę inne niż wszystkie, bo skromniutkie, ale jakoś naszło mnie na takie mniej rzucające się w oczy z ozdobami :/ 




Mam nadzieję, że teraz będę mieć chwilową przerwę w kartkowaniu (choć Walentynki już niebawem... :/), bo ogromną ochotę mam siąść do mojej maszyny i uszyć coś ciekawego - pomijając poprawki, cerowanie dziur i inne przeróbki :/


wtorek, 21 stycznia 2014

Kartki - książki ...

Dziękuję za miłe słowa pod poprzednim postem :)
Byłam święcie przekonana, że zapomniałyście o moim biednym, zakurzonym blogu, a tu taka miła niespodzianka i przemiłe słowa ♥ ♥ ♥ ♥ ♥

Wracając do tytuły. Powstały dwie. 

Jedna, to kartka urodzinowa dla teściowej. Nie, nie mojej, bo moja, tak jak i moja mama, spoglądają na nas z nieba... 

Siostra mojego męża jechała do teściowej na urodzinki i poprosiła o taką. 

 Kolory wybrane według upodobań zamawiającej :D




Druga, to książka ślubna. 

 Robiona z papierów perłowych, więc strasznie ciężko było mi uchwycić kolory na zdjęciach, ale jest biało - srebrna z niebieskimi dodatkami ;)

A ponieważ kartka poleci Pocztą Polską w kopercie, to musiała posiadać pudełko, żeby nic się jej nie stało :/ 






Lecę brać się za robotę, bo samo jakoś zrobić się nie chce... :/

Kto udostępni mi swoje krasnoludki do pomocy??
Obiecuję karmić je pożywnie i opiekować się odpowiednio... :D
Nawet pozwolę im się czasem wyspać :P

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Odkurzanie...

Tak, wiem... Mój blog zarósł kurzem... :(

Ale to nie znaczy, że nic nie robiłam ;)

Dużo się działo w moim życiu ostatnio i jakoś czasu i weny na pisanie brakło :(

Ale nie mam zamiaru się żalić :/

Pokażę część mojej pracy z przełomu 2013/2014.
Oczywiście nie mogło zabraknąć przynajmniej jednej kartki świątecznej :)




Nie może zabraknąć też wpisów do wędrujących albumów, o których pisałam w poprzednim poście :)

Wpisy są dwa - pierwszy miał dotyczyć zabaw z dziećmi.
Ja zawsze lepiłam coś tam z mamą, bawiłyśmy się nawet zwykłym ciastem na pierogi :)
Więc mój wpis dotyczy lepienia, ale z masy solnej :)
 




Drugi wpis - pierwsza myśl po wysłuchaniu piosenki - moja piosenka to Happysad - "Słońce".
Jakoś skojarzyło mi się z równicą w statusie społecznym ... 
Nie wiem, czy słusznie, ale taki jest mój wpis :D


Było też przecież przedstawienie świąteczne w przedszkolu i mój Stasio był w tym roku pasterzem.
Strój uszyła mama, ale według upodobań zamawiającego :)
Chciał dziury - ma dziury :)
Chciał za krótkie spodnie - mówi i ma :)
Chciał kapelusz - proszę bardzo :)
Chciał czarne skarpetki - kupne, bo kupne, ale są :D

A w całości prezentował się tak :)


Na dziś to chyba tyle.

Powstało jeszcze kilka innych rzeczy, ale to może w późniejszym terminie :D

Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że nie zakopałyście mojego zaniedbanego bloga w czeluściach zapomnienia ;> 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...