Wszystkie zdjęcia jak i teksty zamieszczone na blogu są mojego autorstwa i są moją własnością.
Jeśli jest inaczej jest to wyraźnie zaznaczone.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione.

sobota, 27 listopada 2010

ZIMA ?

Czyżby faktycznie zawitała już do nas na dobre?


Tak było koło godziny 17 tej :)
Szkoda, że synuś chory (zapalenie krtani), bo pewnie bardzo by się cieszył, jakby mógł sobie po śniegu pohasać :D
Ale nic straconego, co się odwlecze - to nie uciecze :D
Za to nasz piesek miał pierwszy w życiu spacer po śniegu :)
W styczniu co prawda kończy rok, ale jeszcze nie był na spacerze po śniegu.
Ubawiłam się na spacerku - nie bardzo wiedział co to i wąchał, wąchał i jeszcze raz wąchał :D
A jak kopał i zjadał

Ale wydaje mi się, że trochę był przerażony tym, co zastał na dworze.
Najlepszym dowodem tego jest foto (złej jakości, ale robione telefonem, po ciemku, biegającemu psu - ciężko było coś lepszego uchwycić )

piątek, 26 listopada 2010

Emilka - starsza bratanica :D

Uzyskałam pozwolenie na zamieszczenie zdjęć mojej troszkę starszej bratanicy - Emilki :D
Urodziła się 25.09.2010. Ważyła 2970 g i mierzyła 53 cm :)
Troszkę poleżała z mamusią w szpitalu, ale jak tylko panie wyszły do domu, to ciotka poleciała napstrykać zdjęć :)

Szczęśliwy tatuś z córeczką :)

Z mamusią śpi się super :)


I sama księżniczka :)



Czyż moje śliczne bratanice nie są kochane ??

A jaka ciotka szczęśliwa

poniedziałek, 22 listopada 2010

Ciocią po raz kolejny :D

Wczoraj zostałam po raz kolejny ciocią :D
Wcześniej, bo 25 września, mojemu starszemu bratu urodziła się córka, Emilka :) (niestety nie zapytałam o zgodę, więc nie będę publikować zdjęć).
A wczoraj mojemu młodszemu bratu :)
Też córka - Julka :D
Ważyła 3050 g i mierzyła 53 cm :)  Najważniejsze, że zdrowa jest :)
Oto dumny tatuś z córeczką 


Mamusia z córeczką

A oto sama księżniczka :*

Wszystkie zdjęcia są autorstwa mojego brata lub jego dziewczyny i wyrazili oni zgodę na ich zamieszczenie na moim blogu

poniedziałek, 15 listopada 2010

Kawałek narzuty :)

Ponieważ moja praca na narzutą z efektem złudzenia optycznego musi poczekać, to przecież nie będę siedzieć bezczynnie.
No i zaczęła powstawać narzuta :)
Ale jej przeznaczenie jest chwilowo tajemnicą, którą ujawnię, jak moja praca trafi w odpowiednie rączki, a raczej łóżko :D
A to kawałek, który zdążył już powstać :)



Szyję ją z bardzo śliskiej satyny, więc zajmuje mi to trochę czasu, poza tym oczywiście nerwów, ale jestem dobrej myśli :)
Będę się chwalić dalszymi postępami

środa, 10 listopada 2010

Wrrr!!!

Ależ się wczoraj zdenerwowałam
Pocięłam sobie szmatki :)
Ale dobrze, że tylko na jeden blok, bo okazało się, że materiał, który wybrałam, rozciąga się przy prasowaniu :(
O ile nie przeszkadzało to przy szyciu poszewki na jaśka, tutaj, przy małych elementach okazało się ogromną przeszkodą :(
A oto ten właśnie blok, który wyszedł okropnie :(

Muszę zrezygnować z tego rodzaju szmatek i poszukać czegoś odpowiedniego, więc odkładam projekt na kilka dni :( Ale nie rezygnuję z niego całkowicie

poniedziałek, 8 listopada 2010

Klamka zapadła :)

Tak bardzo wzięło mnie na narzutę, o której mowa wcześniej, że poczyniłam pewne przygotowania do jej wykonania


A żeby nie być gołosłowną, zamieszczam dowody "zbrodni" :)
Rozpiska poszczególnych kwadratów 


Wybrałam nawet szmatki :)
Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak szybko położyć dziecko spać, chwycić nożyczki i brać się do dzieła :D
I ciąć, wycinać, układać, a później pięknie pozszywać :)

Jestem pełna optymizmu, więc trzymajcie kciuki :D

Już jest :)

Dzisiaj dotarła do mnie przesyłka, na którą czekałam :D
Mianowicie jest to stopka do mojej maszyny, którą napewno sprawniej i ładniej będzie mi szło pikowanie :)
Dodatkowo zamówiłam podwójną igłę (sama jeszcze nie wiem do czego ją wykorzystam, ale zawsze może się przydać :P )
No i nie może zabraknąć szpulek na każdy kolor nici, jakie mogą się przydać, więc zamówiłam 10 szt :)
A co - jak szaleć, to szaleć  :D

sobota, 6 listopada 2010

Zachorowałam na...

No właśnie.
Zachorowałam na kapę na łóżko z wzorem tworzącym złudzenie optyczne.
Rozmawiałyśmy dziś na ten temat z dziewczynami na forum i tak mnie wzięło, że chyba spróbuję.
Co prawda, dopiero raczkuję w technice patchworku, ale naprawdę mam ochotę się za to wziąć.
A oto i wzór, na który zachorowałam (obrazek zapożyczony  ze strony)
Aż mnie korci, żeby spróbować :)

środa, 3 listopada 2010

Moja rodzinka :*

Skoro pochwaliłam się tym, co uszyłam, to teraz czas na to, aby pochwalić się moją kochaną rodziną :)

To mój najdroższy skarb - synuś Staś :)
Taki słodki maczo - czyż nie  ??

To mój mąż
 Ja :P   (zdjęcie autorstwa mojego męża)


No i oczywiście nie może zabraknąć jeszcze jednego członka naszej rodziny - Drako :)

To by było na tyle :) Może kiedyś rodzinka się powiększy, a wtedy nie zapomnę się tym faktem pochwalić :)

Fascynacja patchworkiem :)

Wiele się naczytałam i naoglądałam i wzięło mnie na uszycie czegoś patchworkowego :)
No i tak, zerknęłam do szuflady wypchanej szmatkami, tymi mniejszymi i tymi większymi, wyciągnęłam "jak leci" i co podwinie się w rękę, pocięłam i potem pozszywałam i w taki właśnie sposób postała pierwsza w moim życiu patchworkowa poducha - a konkretnie poszewka na "jaśka"

Krzywulec straszny, ale i tak byłam z niego zadowolona :)

Strasznie mi się spodobała ta technika i powstały kolejne, już bardziej przemyślane i bardziej dopracowane 

Takie szycie spodobało mi się na tyle bardzo, że porwałam się z motyką na słońce i powstała kołderka dla synusia :)
Co się przy niej napociłam, nawkurzałam i naklnęłam, to wiem tylko ja, ale jak zobaczyłam efekt końcowy, to aż z dumy urosłam z kilka centymetrów :) Wiem, że przy tych wszystkich cudach jakie można znaleźć w internecie, to nic szczególnego, ale dla mnie to jest powód do dumy :) Zwłaszcza, że syn był zachwycony i do tej pory wszędzie ją za sobą ciągnie. Obojętne czy tarza się z psem na podłodze, czy bawi się autkami na łóżku - jego kołderka musi być z nim :)

A że synek marudził mi jakiś czas, że kołderka ładna, a poducha taka be, to mama znów zasiadła do maszyny i uszyła synusiowi poszewkę na podusię :)


Co prawda wzór jest inny, ale kolory i materiały te same :)
I zachwyt ze strony syna był taki sam jak przy kołderce, więc jest to dla mnie największą nagrodą :)

Pierwsze wytwory - metoda prób i błędów :)

Zanim zebrałam się w sobie i znalazłam kilka chwil, aby założyć bloga, postało kilka rzeczy.
W szybkim skrócie postaram się je tutaj przedstawić :)
Oto pierwsze moje "dzieła", a konkretnie poszewki na jaśki :)


Następny w kolejce jest śpiworek dla synka do wózka.
Uszyty ze sztruksu, podbity polarem, z ociepliną pomiędzy :)

Ponieważ zostało mi sztruksu nabytego na śpiworek, powstała jeszcze torebka. Pierwsza w moim życiu




 Jakiś czas później zebrałam się do uszycia pudełka na przydasie :)
W tej chwili wylądowały w nim tasiemki, guziczki i inne




Później, o ile dobrze pamiętam miałam dłuższą przerwę w szyciu, po której uszyłam synkowi rybkę Mini Mini - syn jest maniakiem bajeczek na tymże programie, więc mamusia zasiadła do szanownej maszyny i w nocy, z oczami "na zapałki" wytworzyła rybkę :)


Po rybce jakoś brakło weny czy też inne czynniki się nawarstwiły i powstawały same małe (czyt. łatwe :) ) głupotki, typu rękawica kuchenna

pościel w miśki

i wielki torbiszon, niezbyt wygodny, więc wylądował w szafie i czeka na przerobienie

W międzyczasie powstawały rzeczy, które nie zostały sfotografowane, bo pewnie nie były tego godne :P
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...