Wszystkie zdjęcia jak i teksty zamieszczone na blogu są mojego autorstwa i są moją własnością.
Jeśli jest inaczej jest to wyraźnie zaznaczone.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione.

czwartek, 31 marca 2011

Straaaaaszna historia


Cześć :)
Nazywam sie Edzia :/
Miałam nazywać się Edek, ale...
... Baba, która mnie stworzyła, uszyła mi za wąskie spodnie :(
Wkurzyła się i zerwała je ze mnie, prawie urywając mi nogę ;(
Potem rzuciła mną przez cały pokój i zostawiła na pastwę jakiegoś sierściucha, który mnie obwąchiwał, popychał nosem, a nawet wziął do pyska :/
Ale ta okropna baba coś tam krzyknęła i to owłosione paskudztwo uciekło. Podniosła mnie.
Pooglądała, klnąc coś pod nosem. Poprawiła mi nóżkę :)
Potem posadziła w kącie jakiegoś fotela. Co chwila mnie mierzyła, potem znów odkładała. Za chwilę znów wzięła w ręce, próbowała wcisnąć na mnie jakieś ubranie. Kiedy okazywało się, że uszyła za małe, zaczęła wyzywać mnie od grubasów :(   Jakby ona chuda była...
W końcu zrezygnowała chyba z uszycia mi spodni, bo założyła mi to biało -niebieskie coś. Stwierdziła, że jak mam za wielką doopę na spodnie, to w kieckach będę hasać :( 
Potem coś tam burkała, że ręce jakoś kijowo przyszyła, więc trzeba mi bluzkę założyć. Znów pomierzyła. I znów odłożyła. Potem wcisnęła mnie w to biało - różowe coś ;(
Oj biedny mój los. Myślałam, że to już koniec moich katuszy, ale nie. Ta okropna baba postanowiła się nade mną jeszcze popastwić... Uszyła to coś, co mi na głowę założyła. Stwierdziła, że kijowe, bo jakoś uszy mi odkształca. Ale co tam. Przeżyję... chyba.
Myślę sobie - koniec. Ale nie... Przecież to okropne babsko spokoju mi chyba nie da :(
Ja patrzę co ona robi, a tu zbliża się do mojego pięknego noska z czymś ostrym :/
Burka coś pod nosem, że jakiś za mały ten nos wyszedł i że zrobi mi nowy. No i widzicie, co ona zrobiła?? Przekształciła mój piękny, zgrabny nosek w to coś, co mam na środku twarzy ;( 
Potem stwierdziła, że ten poprzedni jednak był lepszy i mogła nie ruszać.
Noszszsz... holender jasny, no.  Ale, myślę, pewnie poprawi i zrobi taki sam śliczny, jak miałam. Ale oczywiście nie! Potem doczepiła się do oczu. Że niby za małe i krzywo. Myślę, lepiej nie ruszaj, bo jak naprawisz tak, jak nos, to będzie katastrofa!! 
Ale na całe moje szczęście stwierdziła, że w sumie to późno już i że jej się już nie chce. Mam nadzieję, że już mi nie ruszy tych moich oczek...
Ale to oczywiście nie mógł być koniec moich katuszy. Jak sprzątała cały ten bajzel, który zrobiła, to gadała sama do siebie, że pierwszy i ostatni, że już nigdy, ale to nigdy się za coś takiego nie weźmie!! Że podziwia wszystkie kobietki, które się męczą z takimi w większych ilościach. Że chyba jej na mózg padło, że się wzięła za mnie ;(
Sprzątała i gadała i marudziła i co chwila na mnie patrzyła i wytykała mi jakies niedociągnięcia. No myślałam, że ten koszmar się nie skończy.
Ale w końcu, wzięła mnie, posadziła dość ładnie i zrobiła mi sesję zdjęciową :)






Muszę Wam jeszcze powiedzieć, że tak trochę to mi żal tej okropnej baby. Jak mogła nie pomyśleć i rysować kontury do wycięcia na czerwono?? Przecież teraz to przebija i mnie szpeci jeszcze bardziej, niż oszpeciła mnie tym nosem.
Ale cóż, jak nie myśli się na początku, to potem tak właśnie jest :P

środa, 30 marca 2011

Coś tam robię

Ostatnio nic mi się nie chce, nie mam na nic czasu, biegam, załatwiam, dowiaduje się, kombinuję i przeżywam... Ale o tym kiedy indziej, jak więcej sie rozjaśni...

Moge tylko zdradzić (żeby nie zapeszać), że trochę się cieszę, ale więcej się boję.
A czego?? Cóż, opowiem jak już będzie po.

Wczoraj uszyłam wierzch kolejnej poszewki patchworkowej.
Na szycie tyłu było już za późno, więc zostawiłam sobie to na dziś :)



Wbrew pozorom i źle zrobionemu zdjęciu, poszewka nie jest krzywa. Jakoś przekrzywiłam aparat ( i pewnie źle ułożyłam poszewkę) i wyszło jak widać. 



Oprócz tego postanowiłam pokazać Wam też wierzch satynowej narzuty. Kiedyś pokazywałam kawałek, a dzis pokażę cały wierzch.





Do końca jeszcze baaaaardzo daleko. Trzeba ją skanapkować i przepikować.  Jak narazie leży w szufladzie i czeka na moją łaskę lub niełaskę. Ale nie mam pomysłu na spód.
Wierzch wyszedł 230 x 230 cm, więc spód napewno będzie musiał składać się z kilku kawałków. Nie mam pomysłu, jakie kolory wybrać i jak je połączyć ze sobą, żeby było ok.
Więc projekt pewnie jeszcze poleży.

Ale jak tylko skończę, to napewno będę się chwalić :D

piątek, 25 marca 2011

Jednak nie lubię...

Z każdą kolejną uszytą rzeczą, utwierdzam się w przekonaniu, że nie lubię szyć ubrań :/
Dziś powstały spodnie dla synka, proste, bez paska, a z gumką. Szyłam je chyba ze dwie godziny i szczerze to nie jestem zadowolona z efektu :/
Ale najważniejsze, że syn zadowolony, jak je tylko założył, to nie chciał zdjąć, dopóki nie szedł spać :D
No i najważniejsze - dostałam prykas, że spodnie mają mieć kieszonkę - no to mają :)

A ponieważ kieszenie w spodniach są notorycznie nadrywane, to przyszyłam ją bardzo gęstym zygzakiem - mam nadzieję, że nie odprują się tak szybko :)


Spodnie od razu zostały przez syna przetestowane i najwyraźniej spełniają swoją rolę :)



Nie jestem pewna, czy pies był zadowolony z radości syna :/
Po zabawie było widać, że jest zmęczony :D



Chciałam jeszcze serdecznie podziękować za wszystkie komentarze, które są bardzo miłe :D
Uwielbiam, jak zostawiacie ślad po swojej wizycie :)

BARDZO DZIĘKUJĘ :D


niedziela, 20 marca 2011

Żeby nie było...

że nic nie robię :)

Fakt, ostatnio mało szyję - ale problemy z maszyna nie bardzo mi na to pozwalają.
Udało mi sie za to usiąść chyba ze dwa, trzy wieczory do portretu syna.
Postępy niewielkie, ale pokażę.

Taki kawałek pokazywałam ostatnio 



A tak jest na dzień dzisiejszy :D



Prace trwają, choć życzyłabym sobie trochę więcej czasu na to. Niestety ały czas mi go brak.
Pewnie szłoby lepiej, gdybym mogła też w dzień usiąść do tego. Niestety mój syn jest za ciekawy, żeby mi na to pozwolić.
Miejmy nadzieję, że w tym roku uda mi sie skończyć :)
Trochę czasu jeszcze zostało, ale jak będzie szło tak jak idzie, to śmiem wątpić w sukces w tym roku

czwartek, 17 marca 2011

Czego o mnie nie wiecie...

Ela zaprosiła mnie do zabawy "Moje małe tajemnice..." :D
Założeniem zabawy jest przyznanie sie do kilku rzeczy, których o mnie nie wiecie...

No to zaczynamy:

1. jestem strasznym kawoszem - nie wyobrażam sobie życia bez porannej kawy

2. a skoro kawka, to i papierosek :/ - tak, jestem nałogowym palaczem

3. do kawki pasuje tez ciasteczko, więc... - jestem łasuchem :D (co niestety wpływa na mój powiększający sie rozmiar :/)

4. lubię piec ciasta - łasuchy tak mają :P

5. niestety nienawidzę myć naczyń - udręka dla mnie - wolę sprzątać i gotować, niż myć gary :/

6. jestem śpiochem :D - na całe szczęście mój synuś też :)

7. a propo synusia - uwielbiam go rozpieszczać :D (co nie zmienia faktu, że jestem jakby nadopiekuńczą matką :D )

Dobra, może wystarczy :)
Czasem trzeba mieć jakieś tajemnice :)

Ale, ale... Fajnie sięc czyta takie rzeczy, więc na "spowiedź" zapraszam

Justynę (sąsiadeczkę) 

Anię (Anniegmatic)

Marynę

Z miłą chęcią dowiem się o Was czegoś więcej :D

środa, 16 marca 2011

Maszyna na miejscu :)

Dziś dostałam przesyłkę od Anniegmatic :)
Otwarłam kopertę, a tam, oprócz super breloka, znalazłam przemiły liścik :D
Bardzo dziękuję, Aniu, za tak miłe słowa  :)
I wbrew pozorom, maszyna wcale nie jest taka mała, jak mogłoby sie wydawać patrząc na zdjęcie.

Dla porównania zdjęcie z paczką Tic Tac'ów :)



No i oczywiście znalazła już swoje przeznaczenie, choć nie jestem pewna czy tam zostanie. Nie chciałabym, żeby mi sie szybko zniszczyła, a wiadomo, że klucze mają jakąś magiczną moc niszczycielską :(
Podejrzewam, że jednak znajdzie miejsce przy torebce :D


Jestem zachwycona swoja nową "zdobyczą" :)

poniedziałek, 14 marca 2011

WYGRAŁAM :]

Pierwszy raz w życiu coś wygrałam :)
I tak od razu wspaniałości :)
Moją wygraną jest brelok - maszyna, stworzony przez Anniegmatic :) (zdjęcie zapożyczone z jej bloga, ale nie mogłam doczekać się, aż dojdzie - mam nadzieję, że Ania sie nie pogniewa)



Jak nazwała go sama twórczyni - jest to brelok dla szyciowych zboczuchów  :D
No więc muszę się przyznać... jestem szyciowym zboczuchem :D :D :D

Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła wyściskać mój prezent :D

Anniegmatic - dziękuje serdecznie :D

piątek, 11 marca 2011

Dotarły wspaniałości :D

Tak, tak :)
Dotarły do mnie wspaniałe rzeczy :D
Autorem moich cudów jest Hsa :)



Są to kolczyki i wspaniały komplecik, które dostałam w zamiam za komplet z poprzedniego posta :)

Oprócz tych cudowności dostałam całe mnóstwo informatorów i smycz :D

Kochana - dziękuję Ci serdecznie :) Jestem zachwycona :) Strasznie mi sie podobają moje nowe cudowności :]

środa, 9 marca 2011

Kosmetyczka na wymiankę :)

Jakis czas temu koleżanka z forum zaproponowała wymiankę :) Ja miałam uszyć jej kosmetyczkę, a ona zrobi mi kolczyki :D
 Ponieważ dostałam dziś informację, że moja przesyłka dotarła, mogę się pochwalić tym, co udało mi się stworzyć :)



Kosmetyczka jest pikowana po wzorze liści, które są na materiale.
Do kompletu dorobiłam etui. Jest to etui przydatne w czasie "ciężkich dni", które my, kobiety, mamy co miesiąc.


Do środka wchodzą trzy podpaski.
Jak widać, etui zapinane na rzep.

Nowej właścicielce prezent się podoba, a to jest najlepszą nagrodą za pracę włożoną w wykonanie :D

sobota, 5 marca 2011

Mały potworek

Ponieważ ostatnio moja maszyna się na mnie pogniewała, to dziś ją wzięłam, rozkręciłam, wyczyściłam i poprosiłam, żeby się ze mną pogodziła.
Chyba przystała na moją prośbę :)
Ale póki co, stwierdziłam, że ją sprawdzę.
W planach miałam szyć z satyny, ale gdyby jednak mojej maszynie się nie polepszyło, to ciężko by było rozpruć cokolwiek satynowego, nie pozostawiając śladu. No więc, otworzyłam mój mały skarbiec ze szmatkami, wyciągnęłam polar i myślałam, co tu uszyć. Wzięłam kartkę, ołówek i zaczęłam coś tam gryzmolić.
Projekt wycięłam, położyłam na polarze, odrysowałam i oto jest :D

Mały potworek :)

Jak dla mnie całkiem sympatyczny wyszedł :D                 I ten jego szczery uśmiech :]
Ma około 25 cm wzrostu i potrafi się wyginać na wszystkie strony :)
Jak widać - nawet jogę ćwiczy :P


piątek, 4 marca 2011

Kolejna odsłona

Dawno nic nie pisałam, ani nie pokazywałam, ale naprawdę na wszystko brak mi czasu :(
Nie wiem, czy to czas leci szybciej, czy ja mam po prostu więcej obowiązków. A może muszę zacząć wcześniej wstawać ? Ale wtedy będę mogła mniej szyć wieczorami :/ Och, ciężki wybór...
Ale, nie będę zanudzać :)
Jak w tytule - kolejna odsłona portretu synusia :D
Praca idzie tak sobie. Ale to z powodu wspomnianego wcześniej - braku czasu.

Tak było ostatnio


A tak jest na dzień dzisiejszy :)


Widać już wyraźny zarys ucha :D
Obiecuję pracować dalej :)
Wciągnęło mnie na maksa :/

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...