Wszystkie zdjęcia jak i teksty zamieszczone na blogu są mojego autorstwa i są moją własnością.
Jeśli jest inaczej jest to wyraźnie zaznaczone.
Kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione.

poniedziałek, 25 lutego 2013

Córka swojej matki :P

Z małym poślizgiem, ale przedstawiam córeczkę Indianki :)
Powstawała na raty, ale najważniejsze, że udało się skończyć na czas :D

Oczywiście, Staś miał swój wkład w wypychaniu lali, a poza tym intensywnie rozdrabniał ścinki materiału, które zostały po wykrojeniu sukienki :P
 


A lala prezentuje się tak ;)




Wyszła dosyć barczysta, więc przyszyłam jej ręce do bioder :/

Aha, jeszcze sesja z mamusią... 





Lalki spodobały się Pani w przedszkolu, więc uznaję pracę za zakończoną i zaliczoną do udanych :D

Uszyłam też etui na tablet. 
Wyszło trochę krzywe, ale jak to stwierdziła moja sąsiadka - był to efekt zamierzony :P

Lamówkę w tej wersji (robiłam sama) przyszywałam po raz pierwszy w życiu, więc widać niedociągnięcia...
W środku wyściełana mięciutkim polarkiem, "żeby tabletowi było miło i ciepło" (słowa syna...)
Pikowało mi się koszmarnie, bo są aż 4 warstwy - grubszy sztruks, camela, ocieplina i polar.
W  życiu nie napociłam się aż tyle przy głupim pikowaniu :/ 

Efekt końcowy wyszedł taki... 





Wczoraj jeszcze zrobiłam czekoladownik - czekokartkę jak kto woli :/ 



No, to chyba tyle :)

Jutro ponudzę jeszcze czekoladownikami, a później znów przerwa w tworzeniu, bo już środę spędzimy w szpitalu. Nie wiem kiedy nas wypuszczą do domu i jak Staś będzie się później czuł, więc nie wiem, kiedy znów będę mogła oddać się pasji tworzenia :/ 

Tymczasem pozdrawiam serdecznie i życzę miłego wieczoru :)

piątek, 22 lutego 2013

Jestem Indianką :)

Nie... nie ja :)
Lala, którą uszyłam :D

Pani w przedszkolu Stasia spytała mnie, czy nie uszyłabym lali na akcję organizowaną przez UNICEF. 
No, a że szyję i że za maszyną zdążyłam się stęsknić, to zgodziłam się bez najmniejszego wahania :D
Na dzień dzisiejszy powstała mama :)
Szyje się dziecko :D

A, że to do przedszkola, to Staś musiał mieć swój wkład w tworzenie - wypychał lalę ...
Szło mu całkiem dobrze, więc przy następnych tworach chyba wykorzystam te małe rączki :P

Trochę stresu kosztowały mnie włosy...
Każdy jeden "włosek" jest przyklejany osobno... jeden obok drugiego... potem następny... i jeszcze jeden... i kolejna setka...
Ale efekt bujnej czupryny wynagrodził mi nerwy i czas spędzony przy klejeniu - podoba mi się - sama chciałabym takie włosy :D
No, może nie z włóczki, ale właśnie takie... gęste, lekko kręcone...

Koniec biadolenia - czas pokazać co stworzyłam :/ 





I jeszcze pamiątkowe zdjęcie ze Stasiową "ferajną"


Teraz czas na dziecko :) - nie moje... Indianki :P
Będzie to wyrośnięte dziecię... niewiele mniejsze od mamy, ale jednak dziecko :)
Golasek leży i czeka na ubranko, więc pewnie jutro już w pełni odziane zaprezentuje się tutaj :D 

Tymczasem ja zaczynam się stresować... Środa już za chwilę...
Robię listę rzeczy, które musimy zabrać do szpitala... jest coraz dłuższa i coś mi się zdaje, że pojedziemy z bagażami jak na tygodniowy urlop...
Przecież zabawki najważniejsze, a Staś co chwila dokłada kolejne :/

No nic... Pożyjemy - zobaczymy :D 

Miłego popołudnia życzę ;> 


wtorek, 12 lutego 2013

Czyżbym się uspokajała...??

Chyba zaczynam się uspokajać... 
Łeb mi zaraz na 1000 kawałów rozwali, łapy latają jak alkoholikowi... 
Chyba organizm zaczyna odreagowywać ...

Bardzo dziękuję za wszystkie słowa otuchy, te w komentarzach, te w mailach i te smsowe również :D
Kochane jesteście 


A nasza polska służba zdrowia... szkoda słów...
Staram się już nie myśleć o tym wszystkim, ale jak patrzę na stres synka, to nie mogę nie myśleć... 

Dobra, koniec smęcenia :)
Nie my jedyni, więc nie ma się co użalać ;)

Pokazuję

To co powstało przez weekend w zasadzie ;)
Oczywiście czekoladowniki (walentynkowe) i exploding box  (ślubny).

Mam ogromną ochotę wyżyć się twórczo przy maszynie, ale jakoś weny nie mam :(
Może chociaż jakieś przeróbki porobię... 











Na dziś to tyle :D

Pozdrawiam wszystkich serdecznie ;>

Nosz kur... wagon przywieźli

Jakaż ja jestem wściekła!!!



Czy wszyscy lekarze w tym kraju są bezduszni, a praktyki odbywali w rzeźni??!!
Wczoraj znów wylądowaliśmy ze Stasiem na ostrym dyżurze w szpitalu :(
Kolejny atak przepukliny... 
Lekarz bez znieczulenia, bez środków przeciwbólowych odprowadzał dziecku przepuklinę (jakkolwiek to brzmi).
Zgredziolek krzyczał, wyrywał się, a łzy leciały mu jak grochy :((
Bolało tak strasznie, że trzymały go dwie pielęgniarki, a on i tak prawie się wyrwał...
Pisząc to - ryczę... na samo wspomnienie, aż mnie ściska... 
Dobrze, że lekarz kazał mi wyjść z gabinetu, bo chyba pozbawiłabym go jego męskości ( o ile 
w ogóle ją posiada).
No jestem tak wściekła, że na usta cisną mi się same niecenzuralne słowa...
Dziecko przeżyło taką traumę, że na samo słowo "szpital" dostaje paraliżu i ataku paniki :(

A... i jeszcze okazuje się, że operację planowaną na 18 marca (bo nie ma miejsc)
dało się przenieść i przyspieszyć o prawie trzy tygodnie i odbędzie się 27 lutego.

Ale to co przeżyliśmy wczoraj...
Teraz denerwuję się osiemdziesiąt razy bardziej :(

Nasza polska służba zdrowia... 

Musiałam się wyżalić...





Dziękuję za uwagę ;) 



Jak już się trochę uspokoję, to pokażę co powstało w ostatnich dniach - 
chwilowo gotuję w środku... 

środa, 6 lutego 2013

Planowany i nieplanowany...

... czekoladowniki ;)

Na początku jednak chcę gorąco podziękować za wszystkie słowa otuchy, jakie mi zaaplikowałyście pod poprzednim postem :D
Szkoda, że nie da się ich zmieścić w strzykawce i zapodać dożylnie... 
Ale i tak zadziałały i to jak :)
Bardzo, bardzo dziękuję :D 

A teraz mój nerwowy twór...
Tego tworzyłam cała zestresowana wiadomościami z całego dnia, więc wyszedł jak wyszedł :/
Zrobiony planowo ... 



Drugi natomiast powstał dziś na szybko przed przekazaniem karteczek do Galerii Prezentów Czary Marry ;)




I miałam wczoraj miłą niespodziankę ;)
Otóż, mój Zgredziol (czytaj Staś :D) podbierał mi ścinki, co chwila znikał klej, nożyczki, synek kombinował coś ukrywając się skrzętnie... 
Po czym podszedł do mnie z rączkami za sobą, powiedział, że dostanę coś za buziaka... 
No, skoro taki chłop chce rozdawać buziaki, to nic tylko korzystać z okazji :)
Więc buziaka dostał synek, a ja... 

"karteczkę" zrobioną własnoręcznie przez mojego niezainteresowanego zabawami artystycznymi synka :) 

Przód (chyba...)




Tył (chyba...)

 A tu w całej okazałości :D

Zdziwił mnie strasznie, bo nie lubi ze mną bawić się w tworzenie z papieru, a tu nagle sam zrobił kartkę dla mamy :D 

Cały stres i nerwy automatycznie ze mnie zeszły :)

Dziś robię sobię przerwę w tworzeniu, a co...
Należy mi się (a przynajmniej tak mi się wydaje :P) 
Mam zamiar dziś psuć oczy przed monitorem do późnych godzin nocnych :>

Muszę pomyśleć nad "zadaniem domowym", które dostałam z przedszkola... 
Ale o tym napiszę, jak już zrobię - zdradzę tylko, że będzie to coś szytego... ;P 


wtorek, 5 lutego 2013

Ponudzę jeszcze ... :P

A no ponudzę, bo dziś znów czekoladowniki... 
Trzy sztuki powstały wczoraj ;)
Powstaną planowo (ciekawe ile powstanie nie planowo?) jeszcze dwa, ale nie wiem, czy dam radę stworzyć je dzisiaj...

Dziś wyznaczono datę operacji synusia :(
Jednak... Nie obejdzie się bez niej... ;((
Z przepukliną nie ma żartów.
Wielki dzień to 18 marca ... A ja już dzisiaj umieram z nerwów...
Tak więc, proszę, trzymajcie kciuki, żeby wszystko poszło dobrze i żebyśmy szybciutko wrócili "do normalności".

Koniec użalania się nad sobą!!

Pokazuję... 

Taki sam (prawie) jak różowy 





I jeszcze troszkę inaczej zamykany, czyli z nakładaną papierową "obejmą" - skromniutki ;)



I jeszcze zdjęcia "grupowe"



Pokażę jeszcze zaległa podusię z haftem.
Powstała na wymiankę świąteczną, więc już chwilę temu :P


Do tego dołożyłam moją pierwszą makaronową choineczkę ;)


Oczywiście nie zabrakło czegoś słodkiego, a cały mój prezent wyglądał tak


Na dziś to wszystko... 

Lecę szukać sposobu na odstresowanie... 


poniedziałek, 4 lutego 2013

Nuuudy...

... czyli kolejne czekoladowniki ;)
Ale spokojnie - dziś tylko dwa :D





Dodatkowo powstało jeszcze pudełeczko na narodziny dziewczynki :D





Tyle mojej weekendowej pracy :/
Niewiele tego, ale dopadł mnie leń...

Serdecznie dziękuję za przemiłe komentarze zostawione pod poprzednimi wytworami ;)
Wszystkie sprawiają tak samo wielką radość ;)
Lubię je czytać :D

Pozdrawiam wszystkich "zaglądaczy" :)
Tych, którzy zostawiają komentarze, ale również tych, którzy zaglądają nie pozostawiając po sobie śladu :)

Tymczasem znikam, bo dziś ważny dzień w naszym życiu - okaże się, czy mój synuś musi mieć operację, czy jednak nie koniecznie...
Ale o tym w kolejnym poście, bo dziś za bardzo się denerwuję :(

Miłego dnia życzę i trzymajcie kciuki za Stasia... :>
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...